Patostreaming oficjalnie w Kodeksie karnym — co się zmieniło
Prezydent Karol Nawrocki podpisał nowelizację Kodeksu karnego, która wprowadza odpowiedzialność karną za tzw. patostreaming — rozpowszechnianie w internecie treści przedstawiających przemoc, poniżanie osób lub znęcanie się nad zwierzętami. Za publikowanie takich materiałów grozi kara pozbawienia wolności do trzech lat. Gdy w nagraniu występuje osoba poniżej 18. roku życia, kara rośnie do przedziału od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia.
Regulacja wchodzi w życie 30 dni po opublikowaniu w Dzienniku Ustaw. Powstała z połączenia dwóch projektów poselskich — jednego autorstwa PiS, drugiego KO — co jest rzadkim przykładem ponadpartyjnej zgody w sprawach regulacji internetu.
Czym jest patostreaming — definicja i mechanika zjawiska
Nazwa patostream pochodzi od połączenia słów „patologia” i „stream” (ang. strumień danych). W praktyce chodzi o nagrywanie i publikowanie — najczęściej w formie transmisji na żywo (livestream) — materiałów, w których prezentowane są treści wulgarne, brutalne, szokujące lub obsceniczne. Typowe formaty to prowokacje, bójki na wizji, upijanie się na kamerze, poniżanie uczestników lub nakłanianie widzów do wpłat w zamian za coraz bardziej skrajne zachowania.
Z raportu „Nastolatki” opublikowanego jesienią 2025 roku przez NASK (Naukową i Akademicką Sieć Komputerową — Państwowy Instytut Badawczy) wynika, że w roku poprzedzającym publikację raportu patostreamy oglądał co czwarty nastolatek. To nie jest zatem niszowy problem — zjawisko ma realny zasięg wśród osób nieletnich.
Co dokładnie penalizuje nowa ustawa
Nowelizacja obejmuje rozpowszechnianie w internecie treści, które przedstawiają:
- Popełnienie przestępstwa
- Działania godzące w dobra osobiste
- Przemoc wobec zwierząt
- Poniżające traktowanie innej osoby — nawet jeśli ta osoba wyraziła na to zgodę
Ten ostatni punkt jest istotny z perspektywy prawnej. Zgoda ofiary nie wyłącza odpowiedzialności karnej twórcy streama. Ustawodawca uznał, że sam fakt publicznego rozpowszechniania poniżających treści stanowi naruszenie niezależnie od tego, czy osoba na nagraniu „zgodziła się” — często pod wpływem alkoholu, presji finansowej lub w sytuacji zależności.
Wyłączenia — kogo ustawa nie dotyczy
Ustawa przewiduje katalog wyłączeń. Za przestępstwo nie zostanie uznane działanie podjęte w ramach:
- Działalności artystycznej
- Działalności edukacyjnej
- Działalności prasowej
- Działalności naukowej
- Ochrony interesu publicznego
Oznacza to, że np. materiał dziennikarski dokumentujący patologie społeczne, reportaż śledczy czy wykład akademicki analizujący zjawisko przemocy online nie podpadają pod nowe przepisy. To standardowa konstrukcja prawna — podobne wyłączenia funkcjonują w przepisach dotyczących ochrony wizerunku czy rozpowszechniania treści drastycznych.
Content moderation — jak platformy moderują treści i dlaczego to nie wystarczy
Content moderation (moderacja treści) to proces, w którym platforma internetowa weryfikuje publikowane materiały pod kątem zgodności z regulaminem lub prawem. W praktyce moderacja odbywa się na trzech poziomach:
- Automatyczna — algorytmy (najczęściej modele uczenia maszynowego) skanują treści pod kątem wzorców: nagość, przemoc, mowa nienawiści. YouTube, Twitch i TikTok stosują takie systemy na masową skalę.
- Moderatorzy ludzcy — zespoły reviewerów, które przeglądają zgłoszenia użytkowników i materiały oflagowane przez algorytmy.
- Zgłoszenia społeczności — użytkownicy mogą raportować treści naruszające regulamin.
Problem z patostreamingiem polega na tym, że transmisje na żywo są trudne do moderacji w czasie rzeczywistym. Algorytm może wykryć nagość, ale rozpoznanie kontekstu — czy ktoś jest poniżany dobrowolnie, czy pod przymusem — wymaga oceny ludzkiej. Patostreamerzy celowo balansują na granicy regulaminu, a po usunięciu konta przenoszą się na inną platformę. Ustawa karna zmienia reguły gry: odpowiedzialność spada bezpośrednio na twórcę treści, a nie tylko na platformę.
Platform liability — kto odpowiada za treści w internecie
Platform liability (odpowiedzialność platformy) to pojęcie prawne określające, w jakim stopniu serwis internetowy odpowiada za treści publikowane przez użytkowników. W prawie unijnym kluczowy jest tu Digital Services Act (DSA, akt o usługach cyfrowych), który wszedł w życie w 2024 roku. DSA nakłada na duże platformy obowiązek aktywnego moderowania treści, przejrzystego systemu zgłoszeń i raportowania.
Polska nowelizacja Kodeksu karnego działa na innej płaszczyźnie — nie reguluje obowiązków platform, lecz penalizuje samych twórców treści. To podejście komplementarne: DSA wymusza działania po stronie serwisów (np. YouTube, Twitch, Kick), a nowa ustawa tworzy podstawę do ścigania autorów patostreamów niezależnie od tego, na jakiej platformie publikują.
W praktyce oznacza to, że prokuratura może wszcząć postępowanie wobec patostreamera nawet jeśli platforma nie usunęła materiału — sam fakt rozpowszechnienia stanowi przestępstwo.
Wady legislacyjne — co sam prezydent uznał za problem
Prezydent Nawrocki, podpisując ustawę, otwarcie wskazał na jej słabe strony. Wymienił dwie:
Brak precyzyjnej definicji patostreamingu. Kodeks karny nie definiuje wprost pojęcia „patostream” — zamiast tego opisuje rodzaje zabronionych treści (przemoc, poniżanie, przestępstwo). To zostawia pole do interpretacji sądowej. Czy vlog z komentarzem do brutalnego nagrania z monitoringu to rozpowszechnianie treści przedstawiających przestępstwo? Czy satyryczny materiał parodiujący patostream podpada pod wyłączenie artystyczne? Te pytania będą rozstrzygać sądy.
Trudność egzekwowania wobec twórców za granicą. Jeśli patostreamer nadaje z innego kraju, polska prokuratura ma ograniczone możliwości. Międzynarodowa współpraca prawna w sprawach karnych jest możliwa, ale czasochłonna. Wielu twórców patologicznych treści celowo wybiera jurysdykcje o słabszej regulacji.
Nawrocki uzasadnił swoją decyzję słowami: „Niedoskonałość przepisów nie może oznaczać bezczynności wobec przemocy, poniżania człowieka i wykorzystywania dzieci dla internetowej popularności.” Zapowiedział też nadzieję na doprecyzowanie przepisów w przyszłości.
Age verification — weryfikacja wieku jako brakujący element
Age verification (weryfikacja wieku) to mechanizm potwierdzania, że użytkownik serwisu internetowego osiągnął wymagany wiek. W kontekście patostreamingu ma dwa wymiary:
- Ochrona nieletnich widzów — ograniczenie dostępu osób poniżej 18 lat do treści brutalnych lub poniżających.
- Ochrona nieletnich uczestników — ustawa przewiduje wyższą karę (do 5 lat), gdy w patostreamie występuje osoba nieletnia.
Obecnie większość platform stosuje jedynie deklaratywną weryfikację wieku — użytkownik podaje datę urodzenia przy rejestracji, ale nikt tego nie sprawdza. Bardziej zaawansowane metody, takie jak weryfikacja dokumentem tożsamości czy analiza biometryczna, budzą obawy o prywatność i nie są jeszcze powszechnie wdrożone.
Unia Europejska pracuje nad ramami regulacyjnymi age verification w ramach DSA i planowanych aktów wykonawczych. Francja już testuje system weryfikacji oparty na tokenach wydawanych przez operatorów telekomunikacyjnych — użytkownik potwierdza wiek bez ujawniania tożsamości. To kierunek, który może uzupełnić polską ustawę o patostreaming.
Praktyczne konsekwencje dla twórców internetowych
Nowe przepisy mają bezpośredni wpływ nie tylko na patostreamerów, ale na całe środowisko twórców internetowych. Kilka scenariuszy wartych rozważenia:
- Streamerzy na Twitch/Kick/YouTube — transmisje z elementami przemocy, prowokacji czy publicznego poniżania mogą podpadać pod nowe przepisy. Kluczowe będzie to, jak sądy zinterpretują „poniżające traktowanie”.
- Dziennikarze i twórcy dokumentów — wyłączenie prasowe i edukacyjne chroni ich działalność, ale granica między dziennikarstwem a sensacją bywa płynna.
- Twórcy satyryczni i parodiści — wyłączenie artystyczne powinno ich chronić, ale w przypadku kontrowersyjnych materiałów spory sądowe są prawdopodobne.
Z perspektywy technicznej warto też zwrócić uwagę na archiwizację. Transmisje na żywo są efemeryczne — po zakończeniu streamu materiał może zniknąć. Organy ścigania będą musiały zabezpieczać dowody cyfrowe w czasie rzeczywistym, co wymaga odpowiednich narzędzi i procedur (np. automatycznego nagrywania flagowanych transmisji). To wyzwanie zarówno techniczne, jak i prawne — bo samo nagrywanie cudzej transmisji też rodzi pytania o legalność.
Podsumowanie — krok w dobrą stronę z istotnymi lukami
Penalizacja patostreamingu to odpowiedź na realne zagrożenie — co czwarty polski nastolatek miał kontakt z tego typu treściami. Ustawa daje prokuraturze narzędzie, którego wcześniej brakowało. Jednocześnie brak precyzyjnej definicji i trudności z egzekucją wobec twórców zagranicznych to problemy, które będą wymagały dalszych prac legislacyjnych.
Z perspektywy branży IT najważniejsze jest to, że regulacja nie obciąża platform nowymi obowiązkami — celuje bezpośrednio w twórców. To inne podejście niż DSA, ale komplementarne. Dla twórców internetowych kluczowe będzie śledzenie orzecznictwa sądowego, które w najbliższych miesiącach zacznie kształtować praktyczną interpretację nowych przepisów.




